niedziela, 15 maja 2016

Zentangle

Z techniką Zentangle zetknęłam się po raz pierwszy wiele miesięcy temu na Deviantarcie, o ile mnie pamieć nie myli. Od razu zafascynowały mnie te skomplikowane, splątane wzory i kształty, zaciekawiła mnie również sama idea, która kryła się za niesamowitymi rysunkami. Potem co jakiś czas powracałam do blogów czy poradników na Youtubie, na których można było zobaczyć te fascynujące owoce ludzkiej wyobraźni, a często i sam proces ich powstawania. W końcu postanowiłam sama zacząć rysować w tym stylu i - ku mojemu zdumieniu - okazało się to o wiele łatwiejsze, niż się spodziewałam. Na pewno pomógł mi fakt, że miałam już w głowie pełno motywów i wzorów, które widziałam w pracach innych twórców i nie musiałam się specjalnie wysilać, żeby czymś zapełnić kartkę; pomysły same pojawiały się jeden po drugim. Mój pierwszy Zentangle wydrukowałam na białym kubku z czarnym wnętrzem, co dało całkiem interesujący efekt.



Jednakże wciąż odczuwałam braki warsztatowe, dlatego stwierdziłam, że muszę zacząć od podstaw i zachęcona recenzją na blogu DeniMix kupiłam książkę "Sztuka Zentagle" wydawnictwa Arkady. Jest to zbiór naprawdę fajnych rysunkowych ćwiczeń, które nie tylko uczą typowych wzorów, używanych przez artystów Zentangle, ale też wskazują, skąd możemy czerpać inspiracje do tworzenia własnych plątanin. Dużym plusem podręcznika są strony, na których można ćwiczyć wzory, zaprojektowane przez autorki. Taki trochę powrót do zerówki i nauki rysowania szlaczków w zeszycie :)

Oprócz motywów do odrysowywania książka zawiera także bardziej twórcze ćwiczenia, m.in. rysowanie stworków-śmiesznotek, które obecnie stanowi moją ulubioną rozrywkę. Metoda jest prosta: rozglądamy się w swoim otoczeniu za jakimś interesującym wzorem (ciekawie popękany chodnik, odrapana ściana czy fantazyjnie powyginane gałęzie drzewa). Wszystko, co nam wpadło w oko, uwieczniamy aparatem, a następnie zastanawiamy się, jakiego stwora możemy narysować za pomocą podstawowych linii, które dostrzegamy na zdjęciu.

Mój pierwszy stwór (a właściwie dwa) to rysunek zainspirowany marmurowym parapetem w biurze, gdzie pracuję.




Kiedy zaczynasz się uważnie przyglądać swojemu otoczeniu, nagle odkrywasz, że wokół pełno jest fascynujących form, kształtów i wzorów! Nawet drzewa, które widzę codziennie za oknem biura, okazują się baśniowymi stworami: płacząca brzoza nasuwa nieodparte skojarzenia z Meluzyną (https://www.youtube.com/watch?v=EpgXFcNXjBs), a na niezidentyfikowanym drzewie po prawej stronie trawnika dostrzegam aligatora, wspinającego się po jabłka.






Zabawa w wyszukiwanie ciekawych form w najbliższym otoczeniu jest przednia, a rysowanie śmiesznych stworów potrafi naprawdę poprawić humor, dlatego polecam spróbować obu tych aktywności ^^

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz